Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stołeczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stołeczna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 sierpnia 2015

Hoża 56

Podwórko centrali Pogotowia Ratunkowego w Warszawie przy ul. Hożej 56. W tle widoczne wejście B prowadzące do centrali wezwań, dyspozytorni oraz dyżurek dla lekarzy, kierowców i sanitariuszy.


piątek, 28 sierpnia 2015

Garaż - ul.Woronicza 19

Budowę garaży i warsztatów przy ul. Woronicza 19 rozpoczęto w 1956 roku. Po dwóch latach, w 1958 roku, budynek został przekazany do użytku dla ówczesnej Kolumny Transportu Sanitarnego m. st. Warszawy. Mogący pomieścić około 400 samochodów garaż był pierwszym tego typu obiektem w Warszawie (pierwszy garaż wielopoziomowy typu rampowego). Budynek wraz z przylegającymi do niego warsztatami został zaprojektowany przez architektów Janusza Czajkowskiego, Wiesława Żochowskiego i Mariusza Dalaka (konstrukcja autorstwa H. Piotrowskiego).
Co ciekawe, od pewnego czasu budynek wpisany jest na listę zabytków m. st. Warszawy jako dobro kultury współczesnej.
7 października 2008 roku oficjalnie zakończył się remont, podczas którego naprawiono elewację, wykonano nowy wjazd, oraz wymieniono nawierzchnię ciągów komunikacyjnych oraz parkingów. Szkoda że podczas jego trwania nie zamontowano neonów które kiedyś zdobiły dach budynku, a które można zobaczyć na archiwalnych zdjęciach.
Obecnie spora część powierzchni całego kompleksu jest wynajmowana przez prywatne firmy.










Marta Leśniakowska, Architektura w Warszawie 1945–1965.

Marta Leśniakowska, Architektura w Warszawie 1945–1965.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Ford Transit (?)

Warszawa, maj 1993 roku. Podwórko centrali warszawskiego Pogotowia Ratunkowego przy ul. Hożej 56. Od lewej dwa Fiaty 125p oraz ciekawostka - Ford Transit (?) w malowaniu brytyjskiej służby zdrowia i z angielskimi napisami na zabudowie. Samochód ma polską tablicę rejestracyjną (WAE XXXX), tak jak pozostałe samochody z SKTS-u. Z tego co wiem miał tez na dachu zamontowaną Teslę jak na warszawskich Nysach. Nie mam niestety bliższych informacji na temat tego co ten pojazd robił w Warszawie, skąd się wziął i czy rzeczywiście był własnością SKTS-u.



wtorek, 25 sierpnia 2009

N - Nysa 521S

W latach 70-tych XX wieku zaczeły pojawiać się w Warszawie zespoły specjalistyczne. W 1969 roku powstał pierwszy zespół Reanimacyjny, później powstał też zespół Kardiologiczny. Powstał też specjalny zespół przeznaczony dla noworodków czyli tzw. zespół Neonatologiczny. Pierwszy znany mi zespół typowo neanatologiczny używał samochodu Nysa 521S. Zdjęcie tego samochodu uzyskało ostatnio Muzeum Ratownictwa z Krakowa od gazety Nowa Trybuna Opolska.
Tak o początkach karetek N i inkubatorach pisała dr Makowska-Witkowska w ksiązce pt. "Wezwanie":
"Coraz częściej wzywają nas oddziały noworodkowe do pomocy i przewozu maleństw do oddziałów reanimacyjnych. Przewozi się je w inkubatorach. Są to szklane pudelka zaopatrzone w źródło ciepła i tlen. Z tym oststnim mamy wciąż kłopoty. Inkubatory fabrycznie nowe miały przy sobie przymocowaną małą butle tlenową, z której korzystało się poza karetką. Jeśli znosilismy dziecko z oddziału do karetki lub z karetki do oddziału, włączało sie tlen z małej butli, a w karetkce doprowadzaliśmy tlen do inkubatora z butli dużych. I był to względnie spokojny transport. Niestety, szczęście nasze trwało krótko. Z jakichś niewyjaśnionych przyczyn centralna tlenownia nie chce napełniać małych butli tlenem i od dłuższego czasu każdy przewóz noworodka to akrobatyczny taniec na linie. W szpitalu, skąd zabieramy dziecko, organizujemy jakieś przenośne butle, worki z tlenem, aby zabezpieczyc przeniesienie noworodka do karetki, gorzej, jeśli oddział też ich nie ma, wtedy pozostaje natlenienie inkubatora i rekordowy bieg pędem do karetki. To samo dzieje się w drodze na oddział reanimacyjny. Same inkubatory też nie są dobrze rozwiązane, wejscia do nich (otwory, przez które można wsadzić ręke do środka) znajdują się tylko po jednej stronie inkubatora, co w warunkach karetki ogromnie utrudnia dozór w czasie transportu. I tak, z powodu niedogodności technicznych przy malutkim szkrabie często ważącym tylko kilogram wszyscy czworo w czasie transportu mamy roboty po uszy."